Wiemy, jaki romans wycięto z Red Dead Redemption 2 – dowodzi on, że akcja gry miała rozpocząć się dużo wcześniej

Pracownicy firmy Rockstar Games niespecjalnie lubią rozmawiać o swoich grach, dlatego ich fani zazwyczaj muszą cieszyć się strzępkami informacji uzyskanymi z nielicznych wywiadów. Świetnym przykładem jest kwestia drugiego wątku miłosnego Arthura Morgana, który został przez deweloperów wycięty z Red Dead Redemption 2. Dan Houser – producent i współautor scenariusza westernu – zdradził tuż przed ubiegłoroczną premierą gry, że nasz ulubiony rewolwerowiec miał kręcić na boku z jeszcze jedną kobietą, ale twórcy uznali, że wątek ten średnio pasuje do całości. Biorąc pod uwagę fakt, że z Rockstara nie dało wyciągnąć się więcej, o sprawie zapomnieliśmy na długi czas. Do tematu warto jednak wrócić, bo swoje trzy grosze w tym temacie dorzucił Roger Clark.

Czytaj dalej

Johna Marstona i Arthura Morgana z serii Red Dead Redemption łączy ciekawy detal

Do gry Red Dead Redemption 2 będziemy wracać przez długie miesiące, bo ilość detali, smaczków i rozmaitych ciekawostek upchniętych w tym tytule jest wręcz zatrważająca. Kiedy wydaje się, że western firmy Rockstar Games nie ma już przed nami żadnych tajemnic, wciąż jesteśmy w stanie odkryć w nim zupełnie nowe rzeczy, nierzadko mocno zaskakujące. Tak jest i tym razem, ale zanim dokładnie powiemy o co chodzi, lojalnie ostrzegamy Was przed spojlerami związanymi ze zwieńczeniem fabuły w obu odsłonach serii. „Psujaki” te są naprawdę grube.

Czytaj dalej

John Marston z Red Dead Redemption musi zginąć w grze Days Gone

No dobra, nie John, a Rick i nie Marston, a Marsdon, ale nawiązanie do jednego z głównych bohaterów serii Red Dead Redemption jest tutaj tak oczywiste, że dostrzegłby go nawet kompletnie niedoświadczony poszukiwacz ciekawostek. Gra Days Gone pozwala zapolować na wspomnianego jegomościa w jednym z powtarzalnych do bólu zadań pobocznych, które zlecają przywódcy rozsianych po świecie obozów. Jego wykonanie nie jest obowiązkowe, ale warto poświęcić mu kilka chwil, choćby po to, żeby zwiększyć poziom zaufania ocalałych do naszego podopiecznego.

Czytaj dalej