Death Stranding to gra długa i nużąca, ale sporo ludzi zdążyło ją już ukończyć

O grze Death Stranding można powiedzieć wiele rzeczy, ale na pewno nie to, że jej ukończenie jest sprawą prostą. Konstrukcja fabuły sprawia, że na zaliczenie głównego wątku trzeba poświęcić około czterdziestu godzin, co przekłada się na kilkanaście solidnie przepracowanych wieczorów. Choć kampania jest długa, a rozgrywka momentami może wydawać się nużąca, użytkownicy konsol PlayStation 4 całkiem sprawnie poradzili sobie z zadaniem. Zaledwie pięć tygodni po premierze napisy końcowe ujrzało 21,5% posiadaczy gry, a to jest świetny prognostyk na przyszłość.

Czytaj dalej

To są właśnie te detale w grze Death Stranding

Na łamach naszego serwisu pojawiło się już kilka artykułów zawierających ciekawostki z gry Death Stranding. Pokazaliśmy Wam, jak nowe dzieło Hideo Kojimy burzy czwartą ścianę, namierzyliśmy nietypowy występ słynnego projektanta i ujawniliśmy, w jaki sposób wyświetlać hologramy nawiązujące do Horizon Zero Dawn. W niniejszym tekście skupimy się z kolei na mniejszych, wartych uwagi detalach, które można wychwycić podczas obcowania z produktem. Część z nich powinniście już kojarzyć z naszego instagramowego profilu, do którego śledzenia zresztą zachęcamy.

Czytaj dalej

Hideo Kojima zaliczył występ w Death Stranding w nietypowej roli

Kiedy w sieci pojawiły się pierwsze zwiastuny gry Death Stranding, fani twórczości Hideo Kojimy od razu zaczęli rozkładać je na czynniki pierwsze, doszukując się w nowym dziele swojego mistrza ukrytych smaczków i ciekawostek. Szybko okazało się, że przeglądanie trailerów klatka po klatce przyniosło spodziewany rezultat. Jedną z rzeczy odnalezionych w ten sposób był unikatowy model Wynurzonego – istoty próbującej schwytać głównego bohatera Death Stranding, by wciągnąć go do morza smoły. Zdaniem wielu miłośników gry, którzy szeroko komentowali znalezisko, był to model stworzony na bazie samego Hideo Kojimy. Dziś wiemy, że mieli oni rację.

Czytaj dalej

Jak gra Death Stranding burzy czwartą ścianę?

Czwarta ściana to umowna granica pomiędzy aktorami występującymi w sztuce teatralnej, a widzami oglądającymi spektakl. O jej zburzeniu mówimy wtedy, kiedy ludzie na scenie zwracają się bezpośrednio do podziwiającej ich występ publiczności lub dają jej do zrozumienia, że wiedzą, iż są obserwowani. Zabieg znany już w starożytnej Grecji z łatwością został zaadaptowany przez twórców filmów fabularnych, a także deweloperów gier komputerowych. Pamiętacie Geralta kierującego do kamery wzrok w zakończeniu dodatku Krew i wino do Wiedźmina 3? To jest właśnie podręcznikowy przykład burzenia czwartej ściany.

Czytaj dalej