Nadzór Lucasfilmu nad Star Wars Jedi jest tak duży, że Respawn musi pytać o zgodę przy zmianie koloru wyświetlacza droida

Tworzenie gier komputerowych do łatwych nie należy, ale o prawdziwej drodze przez mękę można mówić dopiero wtedy, kiedy deweloperzy biorą się za uznane w popkulturze marki, np. Gwiezdne wojny. Przekonaliśmy się o tym wczoraj, kiedy ujawniono, że twórcy gry Star Wars Jedi: Upadły zakon muszą konsultować z właścicielami praw każdą, najmniejszą nawet pierdołę. Dobrym przykładem jest wyświetlacz droida BD-1, który towarzyszy głównemu bohaterowi podczas zmagań.

Czytaj dalej