Kingdom Come: Deliverance w pudełku? Nie, dzięki!

Lubicie pudełkowe wersje gier? Ja kiedyś lubiłem, dziś już niekoniecznie. Nie ukrywam, że do pudełek skutecznie zniechęcili mnie sami deweloperzy, którzy na płyty wrzucają byle co, bo przecież już w dniu premiery cierpliwie czeka na nas tzw. „day 1 patch”. Oczywiście do pobrania łatki nikt nas zmusza, przynajmniej na konsoli, ale sami wiecie jak to jest – po co się męczyć z grą w stanie przedzawałowym, skoro na wyciągnięcie ręki znajduje się lekarstwo, swoista patchopiryna. Wówczas nie myślimy jednak o tym, że tak naprawdę będzie to remedium pierwsze z wielu, wręcz przeciwnie. Częściej za to kibicujemy autorom i cieszymy się, że poprawiają błędy. Im szybciej, tym lepiej.

Do napisania tego tekstu zachęciło mnie Kingdom Come: Deliverance, kapitalna gra czeskiego studia Warhorse, która swego czasu ukradła mi kilkaset godzin życia. Dziś postanowiłem znajomość z Henrykiem odświeżyć, a że posiadam tego erpega w wersji pudełkowej na PlayStation 4, to siłą rzeczy sięgnąłem na półkę po płytę. Nie drgnęła mi powieka, kiedy konsola zaczęła kopiować całą zawartość nośnika na dysk, bo przecież nie pierwszy to taki przypadek i z pewnością nie ostatni. Zaciekawił mnie jednak komunikat o konieczności pobrania finalnej łaty, oznaczonej liczbą 1.19. Szybko okazało się, że patch ten waży aż 36,6 GB.

Pudełko – u góry zawartość kopiowana z dysku, na dole łata.

„Nie ma tragedii” – powiecie i pewnie będziecie mieć rację, wszak znamy gorsze przypadki. Problem polega jednak na tym, że pełna wersja gry w swojej bazowej wersji zajmuje na dysku 26,2 GB. Jak nietrudno policzyć, sam patch waży więc o 10 GB więcej niż podstawka i to zrzucona z płyty. Swoją drogą, nośnik jest w zasadzie potrzebny wyłącznie do uruchomienia erpega, bo konsola potem już z niego nie korzysta.

Z ciekawości sprawdziłem, jak to wygląda w przypadku cyfrowej wersji, którą przypadkiem również posiadam. Z zaskoczeniem odkryłem, że połatana wersja waży 30,4 GB, czyli o ponad 6 GB mniej niż patch do edycji pudełkowej. Gdzie tu logika, gdzie tu sens? Nie wiem, ale ostatecznie rozpocząłem instalację wersji digital, bo zwyczajnie waży mniej. Płyta wróciła do pudełka i na półkę. Już wiem, że nigdy więcej po nią nie sięgnę, bo i po co.

Dla porównania, wersja digital.

Oczywiście Kingdom Come: Deliverance to przypadek skrajny. Deweloperzy z Warhorse już lata temu tłumaczyli, że ogromne rozmiary łat do tej gry wymusza specyfika silnika CryEngine, który tego erpega napędza. Inna sprawa, że poprawiania to Czesi mieli akurat całkiem sporo, bo na starcie stan techniczny gry pozostawiał dużo do życzenia. W sumie opublikowano aż piętnaście łat, przy czym osiem z nich było naprawdę sporych. Dziś 36 GB to najniższy wymiar kary, bo jeśli regularnie łataliśmy ten produkt po premierze, to w sumie trzeba było pobrać ok. 200 GB danych. Zamierzam to nawet dokładnie sprawdzić, bo czuję, że liczba ta okaże się dużo większa.

No więc czekam sobie cierpliwie aż moje PS5 ściągnie to, co trzeba i ponownie spotkam się z Henrykiem. Zajmie to trzy godzinki z małym hakiem. Gdybym mieszkał w dużym mieście, to pewnie machnąłbym na to wszystko ręką, bo szybki net zrobiłby swoje, ale na własne życzenie wybrałem życie na wsi. Światło i wodę mam, światłowodu niestety nie.

Jaką wersję gry preferujesz?

Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...