Gra Portal 2 miała być prequelem, dlatego zmieniono zakończenie „jedynki”

Twórcy gier komputerowych nagminnie poprawiają swoje dzieła po ich premierze, ale rzadko się zdarza, żeby wprowadzane zmiany w istotny sposób modyfikowały zakończenie kampanii. Z takim przypadkiem mieliśmy jednak do czynienia w marcu 2010 roku, kiedy firma Valve po cichu – bez informowania opinii publicznej – dokonała korekty w pierwszym Portalu. Deweloperzy trzymali język za zębami do samego końca i nawet spróbowali wytłumaczyć nagłego pojawienia się łatki zupełnie innym powodem, ale dzięki przytomnej reakcji fanów prawda szybko wyszła na jaw.

Zmiana dotyczy sceny wieńczącej zmagania w Portalu, w której główna bohaterka niszczy system GLaDOS i wydostaje się na powierzchnię. W oryginalnym epilogu widzimy ruiny kompleksu, gdzie więziono protagonistkę i ekran stopniowo ulega zaciemnieniu. W poprawionej przez Valve sekwencji za leżącą na ziemi Chell pojawia się tajemniczy robot (sugerują to wydawane przez niego odgłosy) i kobieta zostaje ponownie wciągnięta do dziury, która miała zagwarantować jej wolność. Nowe zakończenie jest dłuższe od poprzedniego o raptem kilka sekund, ale różnica w odbiorze jest ogromna.

Żeby zrozumieć dlaczego firma Valve zdecydowała się na taką modyfikację, musimy cofnąć się w czasie. W marcu 2010 roku trwały już zaawansowane prace nad grą Portal 2 i deweloperzy byli świadomi, że tworzą oficjalną kontynuację „jedynki”. Pierwotny plan był jednak zupełnie inny. Początkowo zamierzano stworzyć prequel Portala, a w roli głównego bohatera osadzić mężczyznę imieniem Mell. Mało tego, autorzy chcieli zaserwować drastyczną zmianę w rozgrywce poprzez całkowitą rezygnację z technologii tworzenia tytułowych portali. Wewnętrzne testy wypadły jednak dla twórców tragicznie – nikomu nie spodobał się ten pomysł i z bólem serca cały projekt wyrzucono do kosza.

Deweloperzy nie poddali się i spróbowali ugryźć temat od drugiej strony, ale na ich nieszczęście, temat ewentualnej kontynuacji blokowało pozytywne zakończenie „jedynki”. Jeśli Chell miała znajdować się poza laboratorium firmy Aperture Science, to musiano wymyślić dobry powód, żeby osadzić ją w nim ponownie. Proponowane rozwiązania problemu były najwyraźniej słabe, bo ostatecznie zdecydowano się na wariant ze zmianą zakończenia pierwowzoru. Choć GLaDOS (teoretycznie) przestaje istnieć, a dziewczyna odnajduje drogę do wolności, coś sprowadza ją z powrotem na dół i wszystko zostaje po staremu. Punkt wyjścia do sequela tani, ale z punktu widzenia deweloperów niezwykle wygodny, nieprawdaż?