Twórcy gry Chernobylite wbili szpilę w Electronic Arts i ideę lootboksów

Chernobylite to nowa gra studia The Farm 51, której twórcy aktualnie próbują zebrać dodatkowe pieniądze na rozwój projektu, wykorzystując do tego celu akcję crowdfundingową na Kickstarterze. My mieliśmy już okazję zagrać w demo tej produkcji i choć wyprawa do czarnobylskiej Zony nie trwała przesadnie długo, to i tak udało nam się wyciągnąć z niej pierwsze ciekawostki. Dodamy od razu, że skorzystaliśmy z pomocy deweloperów, za co, rzecz jasna, bardzo dziękujemy.

W niniejszym artykule pochylimy się nad jedną z postaci, którą główny bohater opowieści może spotkać podczas wędrówki. Tym jegomościem jest Evgeniy Andrushev, jeden z urzędujących w Zonie stalkerów. Autorzy gry Chernobylite potraktowali tego bohatera wybitnie rozrywkowo, bo Evgeniy zawsze przebywa w pozycji słowiańskiego przykucu, czyli przysiadu spopularyzowanego przez internetowe memy i charakterystycznego dla mieszkańców wschodniej części Europy. Andrushev jest w tej kwestii bardzo konsekwentny, bo nie wstaje nawet podczas rozmowy z graczem.

Przykuc to zresztą nie jedyna domena postaci. Evgeniy trudni się też handlem unikatowymi przedmiotami, a należą do nich znienawidzone przez fanów elektronicznej rozrywki lootboksy. Mężczyzna utrzymuje, że jego zamiary są absolutnie uczciwe i kupno przedmiotów nie jest pułapką. Niestety, on sam nie wie, co się w nich znajduje. Niezależnie od tego, jak poprowadzimy rozmowę i jakie stosunki z nim nawiążemy, Andrushev zawsze będzie twierdzić, że jego lootboksy są stworzone specjalnie dla nas. Pierwszą skrzynię dostaniemy zresztą za darmo i znajdą się w niej wyłącznie użyteczne rzeczy. Kolejne fanty będą już jednak kosztować jedną rację żywnościową (na dodatek można kupić tylko jedną sztukę dziennie) i wynik otwarcia wcale nie musi okazać się dla nas tak korzystny. Jako żywo przypomina to sytuację z innych gier, w których zaglądanie do podobnych skrzynek zawsze wiąże się z dużym ryzykiem. Nigdy nie jesteśmy pewni, co z nich wypadnie.

Oprócz lekkiej szyderki z lootboksów, która jest wymierzona w deweloperów wciskających skrzynki z lepszym wyposażeniem na każdym kroku, studio The Farm 51 pozwoliło sobie na jeszcze jeden żarcik związany ze stalkerem. Sprzedawca to Evgeniy Andrushev, więc jego inicjały, to „EA”. Uzyskaliśmy od deweloperów potwierdzenie, że zabieg ten przeprowadzono celowo i nie ma w nim ani grama przypadku.