Mroczny koń z Red Dead Redemption jest bardzo podobny do rumaka Micaha z RDR 2

W obu odsłonach serii Red Dead Redemption dość istotną rolę pełni honor, który nie tylko określa stosunek mieszkańców wirtualnego świata do głównego bohatera, ale zapewnia również mniej lub bardziej wymierne korzyści. Współczynnik ten regulowany jest przez uczynki, jakich dopuszczają się nasi podopieczni, a co za tym idzie, my sami. Pomaganie ludziom sprawia, że jesteśmy lepiej postrzegani przez społeczeństwo i odwrotnie – kiedy wyraźnie jeździmy po bandzie lub mordujemy niewinnych cywilów, możemy być pewni, że wskaźnik poleci w dół na łeb, na szyję.

Jak już wspomnieliśmy, wskaźnik honoru zapewnia różne nagrody. Te najbardziej widoczne związane są z regulowaniem cen u handlarzy. W pierwszej grze z serii szanowany John będzie wydawać mniej pieniędzy na zakupy w zwykłych sklepach, ale gdy współczynnik będzie niski, to korzystniejsze ceny zaoferują paserzy z Thieves' Landing. Marston z dużą liczbą punktów honoru dostanie też dwa razy więcej pieniędzy za wykonywanie zleceń, a gdy wskaźnik spadnie poniżej normy, gra automatycznie zapewni kowbojowi jedynego w swoim rodzaju konia, który wygląda tak, jakby chwilę wcześniej brał udział w działaniach wojennych.


Właśnie ze wspomnianym zwierzęciem związana jest niniejsza ciekawostka. Mroczny koń z pierwszego Red Dead Redemption jest zaskakująco podobny do wierzchowca, którego w „dwójce” używa Micah Bell. Rumak kolegi Arthura Morgana nosi imię Baylock i ma takie samo umaszczenie. Jedyną różnicą są obrażenia, a właściwie ich całkowity brak w przypadku Baylocka. Koń z „jedynki” ma liczne blizny na całym ciele, a także otwarte rany, które sprawiają dość przygnębiające wrażenie. Zwierzę Micaha jest w tym względzie bardziej zadbane, bo nie znajdziemy u niego żadnych śladów złego traktowania przez właściciela.

Mroczny koń z „jedynki”

Fani, którzy zauważyli podobieństwo obu koni, nie mają żadnych złudzeń, że nie jest to przypadek. O Micahu można powiedzieć wiele rzeczy, ale na pewno nie to, że jest człowiekiem honorowym. W kampanii „dwójki” kowboj niejednokrotnie udowadnia, że jest wyjątkową kanalią, ale żeby oszczędzić wam spojlerów, nie będziemy wchodzić w szczegóły. Każdy, kto ukończył RDR 2, zdaje sobie z tego doskonale sprawę. Podsumowując, Rockstar stworzył świetne nawiązanie do „jedynki”. Możemy nawet pokusić się o stwierdzenie, że John w pierwszej odsłonie cyklu otrzymuje tego samego konia, którym kiedyś jeździł Micah Bell, zakładając oczywiście, że będzie równie wrednym typem, co kiedyś jego właściciel.